Wyobraźmy sobie przykładową pracownicę korporacji – nazwijmy ją Ania. Otóż Ania już od ładnych paru lat pracuje w dziale rozliczeń, a jej firma jakiś czas temu pożegnała pandemiczny model pracy zdalnej i większość osób wróciła na stałe do biura. Niestety, Ania ciągle nie może się przestawić z trybu home office. Po pandemii zostało jej kilka kilogramów nadwagi i nie czuje się z tym dobrze. Raz lub dwa razy w tygodniu udaje jej się dotrzeć na ulubione zajęcia fitness, ale zamiast się z tego cieszyć, ma nieustanne wyrzuty sumienia, że robi za mało. Dodatkowo, dokucza jej ciągły brak energii i ból kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. 

Myślę, że wielu z nas znalazłoby w Ani cząstkę siebie, jednak aby to sobie lepiej uświadomić, przeanalizujmy jej typowy dzień krok po kroku. Następnie omówimy najważniejsze fragmenty i sprawdzimy, co nasza bohaterka mogłaby poprawić. W celu ułatwienia analizy, zdania pisane kursywą zostały opatrzone komentarzem w tabelce poniżej. Gotowi?

TYPOWY DZIEŃ ANI Z DZIAŁU ROZLICZEŃ

7:45 – Ania znowu źle spała w nocy, więc kiedy budzik zadzwonił o 7:00, uparcie go ignorowała, byle tylko zyskać choć kilka minut drzemki. W rezultacie, miała tylko pół godziny na ogarnięcie się przed wyjściem, więc oczywiście nie zdążyła zjeść śniadania ani zrobić sobie kanapek do pracy.

8:15 – “Znów będę musiała pojechać samochodem, bo inaczej nie zdążę” – pomyślała Ania, zakładając buty. Gdyby nie to, mogłaby podjechać tramwajemi i zażyć trochę ruchu, bo przecież przystanek był dość daleko od biura. 

8:55 – Po niemal trzech kwadransach spędzonych w porannych korkach, Ania w końcu dociera do biura. Przez chwilę zastanawia się, czy nie pójść na docelowe, trzecie piętro schodami, ale ostatecznie wybiera windę, bo przecież ma za mało czasu. Po drodze kupuje na śniadanie drożdżówkę w biurowym bufecie.

9:15 – Po wstępnym przejrzeniu poczty i przywitaniu z koleżankami, Ania udaje się do kuchni po swoją pierwszą kawę. Jak zwykle, dosładza ją łyżeczką cukru i sporą ilością mleka i wypija w towarzystwie kupionej wcześniej drożdżówki.

10:30 – Ania ma tak dużo pracy, że nawet nie zauważa, że powoli robi się głodna. Czuje za to, że brakuje jej energii, więc idzie po kolejną kawę z mlekiem. 

12:10 – Głód zaczyna doskwierać Ani tak bardzo, że jej burczenie w brzuchu słyszą siedzące nieopodal koleżanki. Jedna z nich wyciąga z szuflady paczkę czekoladowych ciastek i bez wahania częstuje nimi współpracowniczkę. Ania sięga po jedno, a potem drugie i trzecie, choć wie, że nie powinna. 

12:30 – Ania musi dostarczyć wydrukowane raporty koledze z działu, którego stanowiska znajdują się na piątym piętrze. I tym razem rozważa schody, ale ze względu na wciąż niezaspokojony głód, nie czuje się na siłach. Tuż po wyjściu z windy, natyka się na automaty z przekąskami i po chwili wahania kupuje sobie zbożowego batonika.

13:45 – Koleżanki Ani z zespołu wybierają się na lunch do pobliskiej knajpki, ale ona jest tak zawalona robotą, że woli zamówić sobie coś na wynos. Przez jeden z portali do zamawiania jedzenia kupuje zupę i sałatkę warzywną, które po kilkunastu minutach dostarcza do recepcji kurier.

14:30 – Po obiedzie Ania robi sobie kolejną kawę i wraca do pracy. 

15:55 – Na godzinę przed końcem pracy Ania orientuje się, że jutro mija termin wysłania ważnego sprawozdania i prawdopodobnie znów będzie musiała zostać trochę dłużej w biurze. Zaczyna boleć ją głowa i trochę chce jej się pić, więc udaje się do kuchni po kawę. 

17:35 – Dzięki pomocy koleżanki z zespołu, Ani udaje się dokończyć sprawozdanie w miarę szybko i wyjść z pracy wcześniej niż się spodziewała. Niestety, wiedziała, że przez to już nie zdąży na ulubione zajęcia fitness, które miały zacząć się o 18. “Trudno, może jutro się uda” – pomyślała, jadąc windą na parking podziemny.

18:30 – Po prawie godzinie w korkach Ania dociera do domu. Bardzo boli ją kręgosłup i czuje ogromny głód. W lodówce czeka na nią mnóstwo zdrowych i pysznych produktów, z których mogłaby przyrządzić kolację, ale nie ma na to siły. W rezultacie, podgrzewa sobie na patelni gotowe danie z paczki, a na deser zjada pół tabliczki znalezionej w kredensie czekolady.

19:40 – Ania nabiera ochoty na trening, ale zauważa, że na zewnątrz pada deszcz. “Spacer w taką pogodę odpada, a za pół godziny leci mój ulubiony serial. “W takim razie nie opłaca mi się w ogóle zaczynać” – myśli. 

21:00 – Odcinek ulubionego serialu Ani dobiega końca, a ona czuje coraz większe zmęczenie. Aby dodać sobie energii, przygotowuje jajecznicę, którą zjada w towarzystwie pełnoziarnistego chleba z masłem. Do tego dokłada jeszcze pół awokado, ponieważ słyszała, że jest bardzo zdrowe. 

21:55 – Ania wychodzi spod prysznica i postanawia przed snem poczytać książkę. Aby zrelaksować się po ciężkim dniu i szybciej zasnąć, nalewa sobie lampkę czerwonego wina. Niestety, lektura tak ją wciąga, że czytanie przeciąga się do późna, a na jednej lampce się nie kończy.

23:45 – Po przeczytaniu książki do końca, Ania kładzie się spać. Mimo zmęczenia, sen nie nadchodzi od razu. Po około godzinie udaje jej się zasnąć. 

7:45 – Ania znowu źle spała w nocy, więc kiedy budzik zadzwonił o 7:00, uparcie go ignorowała, byle tylko zyskać choć kilka minut drzemki. W rezultacie, miała tylko pół godziny na ogarnięcie się przed wyjściem, więc oczywiście nie zdążyła zjeść śniadania ani zrobić sobie kanapek do pracy… itd.

Poniżej znajdziecie omówienie poszczególnych fragmentów:

Kiedy dzwonił budzik, uparcie go ignorowała, byle tylko zyskać choć kilka minut drzemki.Poranna pokusa zignorowania budzika jest często zbyt silna, przez co tracimy wiele cennych minut. Gdyby Ania wstała o czasie, mogłaby uniknąć całej serii błędów, które zdecydują o przebiegu jej dnia.
Nie zdążyła zjeść śniadania ani zrobić sobie kanapek do pracy.Chociaż to mit, że śniadanie jest najważniejsze, nie powinniśmy zapominać o zjedzeniu czegoś pożywnego w pierwszej części dnia. Przez brak czasu, Ania będzie skazana na wilczy głód po przyjściu do biura, co – jak wiemy – nie skończy się dobrze.
“Znów będę musiała pojechać samochodem.”Kolejny rezultat późnej pobudki. Ania jest zmuszona skorzystać ze środka transportu, który nie tylko sprawi, że utknie w korkach, ale dodatkowo nie pozwoli jej nawet na odrobinę aktywności.
Ale ostatecznie wybiera windę.Wybieranie windy zamiast schodów, zwłaszcza przy niewielkiej liczbie pięter, to świadome pozbawianie się dodatkowej dawki ruchu. 
Kupuje na śniadanie drożdżówkę.Choć zapewne biurowy bufet ma w ofercie kanapki lub inne bardziej pożywne opcje, Ania decyduje się na słodką bułkę, która dostarczy jej energii tylko na chwilę. 
Dosładza kawę łyżeczką cukru i sporą ilością mleka.Choć to oczywiście nie jest wielka zbrodnia i normalnie nie miałoby wielkiego znaczenia, w przypadku Ani jest nieco inaczej. Ona wypija tych kaw aż cztery, co już daje nam pokaźną dawkę cukru.
Nawet nie zauważa, że powoli robi się głodna.Ignorowanie sygnałów z organizmu to częsty problem, kiedy skupiamy się na pracy. Gdyby Ania w tamtej chwili poszła kupić sobie coś pożywnego, uniknęłaby późniejszego napadu głodu. 
Ania sięga po jedno (ciastko), a potem drugie i trzecie.Uleganie słodkim pokusom to coś, co przydarza nam się najczęściej w kryzysowych sytuacjach. Kiedy nie mamy przy sobie nic do jedzenia, najprostszym rozwiązaniem wydaje się sięgnięcie po coś, co mamy najbliżej.
Kupuje sobie zbożowego batonika.Czekoladowe ciastka nie pomogły, a głód sprawił, że Ania uległa kolejnej pokusie. Zbożowy batonik, choć wydaje się być lepszym wyborem od klasycznego, również zawiera wiele cukrów prostych i tłuszczów utwardzonych, które dodają nam energii tylko na chwilę.
Woli zamówić sobie coś na wynos. Teoretycznie nie ma w tym nic złego, ale akurat w tym przypadku Ania mogła wybrać się na lunch z koleżankami – każda okazja do ruchu jest dobra, nawet jeśli to tylko 10-minutowy spacer.
Kupuje zupę i sałatkę warzywną.Pierwszy zdrowy posiłek i pewnie za to powinniśmy Anię pochwalić. Niestety, zupa i sałatka warzywna to nie jest najlepszy wybór na pożywny lunch, bo trawią się błyskawicznie. Dużo więcej wartości miałby posiłek zawierający zarówno węglowodany złożone, białko, jak również zdrowe tłuszcze.
Zaczyna boleć ją głowa i trochę chce jej się pić, więc udaje się do kuchni po kawę.Na przestrzeni całego dnia widzimy, ile kaw wypija Ania i chociaż to mit, że kawa odwadnia, na pewno część z nich warto zastąpić wodą. Ból głowy i pragnienie to pierwsze sygnały lekkiego odwodnienia, których nasza bohaterka nie powinna ignorować.
Trudno, może jutro się uda.Ten sposób myślenia na temat aktywności fizycznej jest błędem, który często decyduje o naszym zdrowiu i kondycji. Wiedząc, że nie zdąży na swoje ulubione zajęcia, Ania rezygnuje z ruchu CAŁKOWICIE, zamiast spróbować pójść na inne zajęcia lub chociaż wybrać się na spacer. 
Podgrzewa sobie na patelni gotowe danie z paczki, a na deser zjada pół tabliczki znalezionej w kredensie czekolady.Tutaj widać jak na dłoni, że złe samopoczucie i brak energii wynika z wcześniejszych wyborów Ani. Choć ma lodówkę pełną zdrowych produktów, woli skorzystać z gotowca i pocieszyć się czekoladą. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby to była jednorazowa sytuacja, a nie powtarzający się schemat.
“W takim razie nie opłaca mi się w ogóle zaczynać.Kolejny przykład myślenia zero-jedynkowego, które tak bardzo nam szkodzi. Ania ma do dyspozycji pół godziny, które mogłaby wykorzystać na spacer lub dowolną inną aktywność, jednak uważa, że krótki trening nie ma sensu.
Aby dodać sobie energii, przygotowuje jajecznicę.W tym przypadku to nie dobór produktów jest zły, ale fakt, że Ania myli zmęczenie z uczuciem głodu i zjada późną, obfitą kolację. Jajecznica i pełnoziarniste pieczywo to dobry wybór na śniadanie lub sytuacje awaryjne, kiedy niewiele jedliśmy w ciągu dnia. Tutaj spowodują jedynie uczucie ciężkości w jelitach i problemy ze snem. 
Aby szybciej zasnąć, nalewa sobie lampkę czerwonego wina.Choć Ania jest gotowa do spania już przed 22:00, decyduje się na lampkę wina i czytanie do późna, co może mieć negatywny wpływ na jakość snu. Istnieje wiele badań potwierdzających, że alkohol wprawdzie ułatwia zasypianie, ale powoduje częstsze budzenie się w nocy i zaburza wypoczynek. 

Oczywiście, przypadek naszej przykładowej Ani jest ekstremalny i pewnie szanse, aby spotkać osobę, która popełnia te wszystkie błędy nie są duże. Nie zmienia to faktu, że wielu z nas bez problemu odnajdzie w jej postępowaniu i sposobie myślenia swoje własne schematy. Nawet tak drobne decyzje jak pójście wcześniej spać, by z rana mieć więcej czasu na przygotowanie się do pracy mają ogromny wpływ na przebieg całego dnia. 

Jak z tego wyjść?

Najlepiej małymi krokami. Każdy z błędów popełnianych przez Anię można wyeliminować lub zastąpić zdrowym nawykiem. Zamiast wjeżdżać na piętro windą, mogłaby pójść schodami, a zamiast słodkich przekąsek, kupować sobie kanapki. Próba wyeliminowania wszystkiego naraz z całą pewnością skończy się niepowodzeniem, natomiast małe sukcesy prawdopodobnie pociągną za sobą kolejne. 

A teraz pora na zadanie domowe dla Ciebie: poszukaj w swoim planie dnia powtarzalnych czynności, które powodują utrwalanie złych nawyków. Następnie spróbuj znaleźć dla nich zachowania alternatywne, ale uwaga – niech nie będą zbyt wygórowane i trudne do wykonania. Nie zakładaj, że zaczniesz ćwiczyć codziennie lub spacerować godzinę każdego dnia, jeżeli w tej chwili Twoja aktywność ogranicza się do pójścia po kawę. Daj znać w komentarzu, jakie błędy widzisz i co z nimi zrobisz! 🙂