Zawsze lubiłam eksperymenty – głównie na sobie. Mam na myśli między innymi to, że odkąd pamiętam, wszelkie zasłyszane informacje musiałam od razu sprawdzić empirycznie. W efekcie mam za sobą większość popularnych diet, rewolucyjnych programów treningowych, super skutecznych zajęć fitness i absolutnie niezbędnych mi do życia suplementów. Czy ze wszystkich jestem zadowolona? Można polemizować.

W poniższych punktach postaram się przedstawić Wam kilka wniosków, których sformułowanie na podstawie osobistych doświadczeń zmieniło moje podejście do zdrowego odżywiania i sportu. Miejcie jednak na uwadze, że każdy z nas jest inny i to, co nie sprawdziło się u mnie, dla Was może okazać się strzałem w dziesiątkę. Mimo wszystko, w dużej mierze moje spostrzeżenia pokrywają się z badaniami naukowymi, zatem można je uznać za uniwersalne. No to lecimy:

1. Cudowne diety to mit, kluczem są dobre nawyki – tę zasadę odkryłam po wielu miesiącach żmudnego odchudzania jeszcze w wieku nastoletnim. Wiecie jak jest – przychodzi taki czas w życiu prawie każdej młodej kobiety, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy za grube. Ja tę fazę przeżyłam na przełomie gimnazjum i liceum, czyli w okresie kiedy hormony odgrywają szczególną rolę. Nie miałam nadwagi, natomiast względnie sporo tłuszczu zaczęło mi się odkładać w okolicy brzucha i ud, co nie uszło mojej uwagi. Nie byłam w stanie określić, co było tego przyczyną, więc zaczęłam z tym walczyć na ślepo. Wypróbowałam chyba wszystkie popularne wtedy diety, łącznie z pół-głodzeniem się przy 1000 kalorii dziennie (na szczęście niezbyt długo), ale żadna nie pomagała. W końcu poszłam do nowej szkoły, zmieniłam nieco nawyki i… wtedy mnie olśniło.

Okazało się, że w tym przypadku kluczem do tajemnicy było śniadanie. Po prostu przez dłuższy czas wychodziłam z domu bez jedzenia, byleby tylko dłużej pospać i pierwsze śniadanie jadłam dopiero w szkole. Nie bez znaczenia był też rodzaj tego śniadania, bowiem była to kupiona w bufecie drożdżówka. Już po kilku tygodniach regularnych posiłków i domowego, zdrowego śniadania, tłuszczyk zaczął się redukować, choć całkowicie zniknął dopiero po zwiększeniu aktywności fizycznej. Wtedy zrozumiałam to, co potwierdzają też liczne przypadki efektu jo-jo u celebrytów i pewnie wielu Waszych znajomych również – na wymagającej diecie da się szybko schudnąć, natomiast nie da się wagi utrzymać, jeśli nie zmieni się nawyków. Mniej cukru, tłuszczów nasyconych i przetworzonych produktów, a więcej wody, warzyw i pełnego ziarna to nie są wyświechtane frazesy, tylko prawdziwy klucz do szczupłej sylwetki.

2. Jakość jedzenia znaczy więcej niż ilość – jak potwierdza moja historia z drożdżówką na śniadanie, jakość tego, co jemy ma znaczenie. Na pewno choć raz spotkaliście się z popularną teoria, że jeśli będziecie się trzymać bilansu kalorycznego, to nie przytyjecie. Owszem, jest w tym wiele prawdy, ale mamy też coś drobnym druczkiem. Jeśli kiedykolwiek próbowaliście zapisywać wszystko, co zjadacie w ciągu dnia, to wiecie, że nie zawsze czujecie sytość po potrawie, która teoretycznie tych kalorii zawiera sporo. To sprawia, że niedługo po posiłku sięgacie po przekąskę, która zagłuszy burczenie w brzuchu. Właśnie to oznacza pojęcie „puste kalorie”, tak często spotykane w świecie diet.

Oczywiście, pod względem ilości energii nie ma wielkiej różnicy między białym a brązowym ryżem, a także między białym a pełnoziarnistym pieczywem, a jednak po zjedzeniu „białej” wersji jesteśmy głodni dużo szybciej. Przyczyną jest błonnik, którego jest znacznie więcej w produktach razowych – dzięki niemu nasze jelita funkcjonują sprawniej i lepiej, a dodatkowo sprawia on, że jedzenie w naszym żołądku pęcznieje i jesteśmy dłużej syci. Z tego powodu nie powinniśmy całkowicie rezygnować ze świeżych owoców, nawet na diecie redukcyjnej, chociaż zawierają sporo cukrów prostych. Natomiast jeśli chodzi o śmieciowe jedzenie typu fast-food, to pełno w nich tłuszczów nasyconych, które wywołują efekt uzależnienia i dlatego też bardzo trudno poprzestać na garstce czipsów lub jednym hamburgerze. Generalnie jest to temat rzeka i nie chciałabym niepotrzebnie przedłużać, dlatego pewnie kiedyś pokuszę się o napisanie osobnego posta o tym.

3. „Brzuszki” wcale nie działają na wystający brzuch – to akurat fakt (autentyczny, chciałoby się powiedzieć) 😉 Zacznijmy od tego, że przyczyny uporczywego, wystającego brzucha, zwłaszcza w rejonie poniżej pępka, sa bardzo różne. Jeżeli jesteś bardzo szczupłą osobą, a mimo to Twój brzuch znacząco wystaje, być może powodem tego jest pogłębiona lordoza w odcinku lędźwiowym i lekkie wypchnięcie miednicy do przodu. Pomóc mogą odpowiednio dobrane ćwiczenia korekcyjne. Nieoczywistą przyczyną oponki w okolicach talii może być picie zbyt małej ilości wody, bo w ten sposób organizm zabezpiecza się, w razie gdyby tej wody miało zabraknąć. Tutaj jednak opowiem o tym, co u mnie okazało się kluczowe.

Jakiś czas temu z uporem maniaka usiłowałam pozbyć się fałdki tłuszczu, która odłożyła się w dolnej części brzucha. Oczywiście, jak chyba większość z nas, próbowałam to robić poprzez typowy trening ABS i setki tradycyjnych „brzuszków”. Jak się domyślacie, nie pomogło. Przypadkiem trafiłam wtedy na ciekawą książkę na temat treningu core, czyli gorsetu mięśniowego, odpowiedzialnego za naszą stabilizację centralną. I wreszcie wszystko stało się jasne! Okazuje się, że kluczem do płaskiego brzucha wcale nie są ukochane przez wszystkie wuefistki „brzuszki”, a regularny trening cardio i ćwiczenia mięśni głębokich. Żeby uruchomić efektywne spalanie tkanki tłuszczowej, musimy odpowiednio podnieść tętno, co nie zawsze jest proste w trakcie treningu siłowego. Natomiast trening mięśni głębokich, taki jak pilates, pomaga przy wzmocnieniu naszej stabilizacji i odsłonięciu tych bardziej zewnętrznych mięśni. Zresztą aktualne stanowisko w świecie fitnessu jest jasne: tradycyjne brzuszki przynoszą więcej szkody niż pożytku.

Jeżeli macie jakieś uwagi lub pytania odnośnie dzisiejszego posta, śmiało piszcie w komentarzach, a na pewno się jakoś do tego odniosę. Chętnie poznam też inne fit fakty i mity, które Wam udało się potwierdzić lub obalić. I pamiętajcie – nie zawsze to, co przeczytacie, musi być jedyną słuszną prawdą.

__________________________________

I always liked experiments, especially on myself. I mean a.o. that since I remember each kind of information I heard of, I had to check empirically. Consequently, I have tried most of the popular diets, revolutionary training programs, super effective fitness classes and of course a couple of indispensable diet supplements. The question is: am I satisfied with each of them? It’s controversial.

In the following points I will try to share with you some of my conclusions, which I strongly needed to formulate just to be able to change radically my diet and sports approach. Please bear in mind, however, that each of us is different and that what wasn’t effective in my case, still may be good for you. Anyway, in large part my observations match up with scientific research, so we can treat them as universal. So let’s get it started:

1. Miracle diets are a myth, the key is to change habits – I discovered this rule after long months of trying to lose weight, when I was still a teenager. You know how it is, almost each young woman finds herself too fat at some point. I went through this special phase between middle and high school, so in period when the hormones take control over your whole life. I wasn’t overweight, but I noticed a bit of fat on my belly and thighs. I didn’t know the reason for this, so I started to fight it randomly. I tried probably every popular diet in those days, including half-starvation one with 1000 calories per day (luckily not too long), but nothing helped. Finally I changed the school and some of my habits and then… I understood.

It turned out that the key to the secret in this case was a breakfast. I was simply leaving home without eating in the morning, just to sleep a bit more, and I had my breakfast only at school. What was important, was also the type of this breakfast, as it was a sweet roll bought in the school buffet. After only a few weeks of regular, healthy, home-made breakfast, the fat of my belly started to get reduced, although it dissapeared forever after increasing my physical activity. So then I realized the fact confirmed also by each yo-yo effect among celebrities and for sure some of your friends too: on a strict diet you can easily lose weight, but to keep it for long you need to change your daily habits. Less sugar, saturated fats and processed foodstuff and more water, vegetables and whole grain it’s not the claptrap, but the real key to stay slim.

2. The quality of your food means more than the quantity – as confirms my story with sweet roll for breakfast, the quality of what do we eat really matters. For sure at least once in your life you heard about this popular theory that if you will stick to your daily caloric consuption, you won’t gain weight. Of course, there is a lot of truth to that, but here we have to read also the fine print. If you have ever tried to note down everything you ate during the day, you may know that sometimes you don’t feel full after some dishes which contain a lot of calories in theory. This is the reason why soon after eating you’re looking for a snack that would satisfy your hunger. So here we have a nice explanation of what the notion of „empty calories” really means.

Of course, in terms of energy there is no big difference between white and brown rice or between white and whole-grain bread, however, after eating the white one, we are hungry much sooner. We owe this dependency to fiber abounding in whole-grain products: thanks to it, our intestines work better and faster and in addition the fiber swells in the stomach, so we feel full longer. This is the reason why we shouldn’t give up on fresh fruit even on weight-reduction diet, although it contains a lot of simple sugars. Moreover, regarding junk products i.e. fast-food type, they are rich in saturated fats that causes addiction effect, so it’s really hard to stop after a handful of potato chips or just one hamburger. Generally it’s a huge topic and I wouldn’t like to make it longer, so I will probably create a special post about it at some point.

3. Sit-ups are not good enough to reduce your belly fat – and that’s a fact. Let’s just say that we have many reasons for persistent protruding stomach, especially in umbilical region. If you’re a quite slim person, but still you notice this kind of belly protrusion, it can be due to hollow-back issues and a small pelvis protraction. What can help you in this case are well-chosen correction exercises. Unobvious reason for belly fat may be also not drinking enough water, as in this way your body wants to prevent a risk of losing more of it. Here I would like to share what was crucial in my case.

Some time ago I was obsessed with a small love handle which appeared on my lower belly. Of course, as probably most of us, I was trying to get rid of it by typical ABS workouts and a lot of traditional sit-ups. As you may suppose, it didn’t work. By accident I found an interesting book about core muscles training, which is very important for our central stabilization. And then everything became clear! It turns out that the key to flat stomach are not our beloved sit-ups, but regular cardio workout and deep muscles trainng. We have to get our heart rate up to be able to burn fat effectively and not always it’s possible during the strength training. On the other hand, deep muscles training, like pilates, helps to enforce our stabilization and make our external muscles more visible. In any case, the current opinion in fitness world is pretty clear: traditional sit-ups often do more harm than good.

If you have any feedback or questions regarding today’s post, don’t hesitate to put it in comments and I will answer for sure. I’d love to hear about other fit facts and myths confirmed or dispelled by you. And remember: not everything you read needs to be 100% truth.